Historyczne przejście pustyni Gobi

03.12.2018
Historyczne przejście pustyni Gobi

Mateusz Waligóra przeszedł samotnie pustynię Gobi jako pierwszy w historii. Kultowe sandały Newport były jednym z elementów, które przyczyniły się do tego sukcesu.

W ciągu 58 dni pokonał 1785 km. Wszystko, co potrzebne, ciągnął za sobą na specjalnie przygotowanym do wyprawy wózku, który momentami ważył ponad 200 kg. Jest pierwszym człowiekiem, który samotnie przeszedł największą pustynię Azji.
– Jeśli wyprawa zakończy się powodzeniem, Mateusz Waligóra dokona wyczynu wielkiej wagi, który nie będzie miał sobie równych w dotychczasowej eksploracji pustyń przez Polaków – mówił przed wyprawą Marek Kamiński, pierwszy człowiek, który w jednym roku zdobył oba bieguny.
Fot. Dawid Galiński
Prawie dwa miesiące temu Waligóra wyruszył z miejscowości Bulgan (prowincja Khovd) leżącej w zachodniej Mongolii, nieopodal granicy z Chinami. Żeby dotrzeć do pustynnej części Gobi, musiał przejść przez góry Ałtaju Gobijskiego. To znaczy, wciągać specjalnie przygotowany do wyprawy wózek na przełęcze, których wysokość przekraczała 2000 m n.p.m. Na wózku transportował potrzebną do przeżycia żywność, sprzęt i wodę. Sprzęt – namiot, puchową kurtkę, ciepłą bieliznę – bo w nocy temperatura spadała poniżej – 10 stopni. Wodę, bo podczas wyprawy zdarzały się kilkudniowe odcinki bez studni. Zdarzało się, że w dzień temperatura przekraczała 35 stopni Celsjusza. Wtedy Waligóra pił ponad 10 litrów dziennie. Czasami na wózek musiał więc załadować 90 litrów i ciągnąć w sumie ponad 200 kg.
Mateusz Waligóra w trakcie wędrówki używał min. klasycznych sandałów KEEN NEWPORT BISON, które spisały się znakomicie i z których był wyjątkowo zadowolony.
Waligóra przed wyprawą założył, że będzie samowystarczalny. Wcześniej mongolską część pustyni Gobi – chińska jest większa, ale dostanie pozwolenia na jej przejście prawie niemożliwe, poza tym jest bardziej zurbanizowana – udało się przejść podróżnikom dzięki pomocy wielbłądów, zrzutom żywności, asyście samochodów, które odciążały piechurów i znajdowały im trasę oraz studnie.
Waligóra postanowił, że na Gobi będzie samowystarczalny. Nawigował dzięki kilku mapom, na których przed wyprawą oznaczył wszystkie potencjalne studnie. Było i tak, że gubił się na jednej z tysiąca wyjeżdżonych przez mieszkańców pustyni dróżek i błądził w poszukiwaniu właściwej trasy.
Do Mongolii przyleciał dwa miesiące temu, nie będąc pewny, czy wyprawa w ogóle się rozpocznie. To był najbardziej suchy rok na Gobi, od kiedy prowadzone są pomiary. A po suszy Mongolię nawiedziły burze i powódź.
Po trudach Ałtaju Gobijskiego wkroczył na pustynię. Tam zagrożeniem były burze piaskowe. Kilka z nich przetrwał w namiocie.
W drugiej części wyprawy miał problem z dętkami. Pod koniec ekspedycji kleił je co kilka godzin, by móc iść dalej. W kołach pękło mu też siedem szprych i jeszcze kilka dni temu nie było pewne, czy ukończy wyprawę.
W poniedziałek ok. godz. 12 miejscowego czasu doszedł do Sainshand. W ciągu 58 dni pokonał 1785 km. Jest pierwszym człowiekiem, który samotnie przeszedł mongolską część największej pustyni Azji.
Wyprawa była możliwa dzięki wsparciu: Fjällräven, Primus Equipment, Aztorin, Leatherman, Leatherman Polska, Radio ZET, Lyofood, Wild Willy Beef Jerky, This 1, Goal Zero, Iridium Communications, LESOVIK, Superfeet – Polska, Triglav, Manfrotto Polska, Olympus Polska, Icebreaker, Rohner Advanced Socks, Crosso, Sea to Summit Polska, Akubra UK, KEEN, Zmiany Zmiany
Autor: Dominik Szczepański (WALK THE GOBI)

Fot. Mateusz Waligóra, Dawid Galiński

Tekst oraz zdjęcia wykorzystane za zgodą Mateusza Waligóry

Publikacja: 15.10.2018

MATEUSZ WALIGÓRA - WALK THE GOBI

Pokaż więcej wpisów z Grudzień 2018
Podziel się tym artykułem z innymi
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • pinterest
Napisz komentarz
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel