Dolomity cz.4 - via ferrata Michielli Strobel

01.07.2019
Dolomity cz.4 - via ferrata Michielli Strobel

Godzina 4:00. Dzwoni budzik. I tu śmieszna sytuacja, bo Kamil jako jedyny pyta się czy wstajemy. Oczywiście, każdy z Nas bardzo dobrze to słyszy, ale udajemy, że twardo śpimy. Ani myślimy wstawać o tak wczesnej porze. Po chwili wszyscy zasypiamy i ponownie budzimy się dopiero o godzinie 7. Ale przynajmniej, w tym przypadku jest winny zaistniałej sytuacji. To oczywiście Kamil. Słyszał budzik i Nas nie obudził...

Śmiejemy się trochę z tego wszystkiego, ale po części to dobrze, że tak się stało. W związku z tak późną godziną sprawa wyboru dzisiejszej trasy sama się wyjaśniła. Z uwagi na to, ze o 15 planujemy wyjechać, nie pozostaje Nam dzisiaj nic innego jak udać się na ferratę Strobel, znajdującą się w grupie Pomagagnon. Składamy namioty i udajemy się do samochodu. Pogoda jest bardzo ładna. Jest już całkiem ciepło i przyjemnie. Teraz szybkie śniadanko i zjeżdżamy w dół. Kierujemy się w stronę restauracji Fiames, która jest punktem wyjściowym. Ostanie sprawdzenie czy wszystko zabraliśmy i przechodzimy na drugą stronę jezdni. Po chwili widzimy już pierwszy znak. Naszym dzisiejszym celem jest ferrata Albino Michielli Strobel. Skala trudności wg. Tkaczyka 4/6. Ferrata trudna.
Znak prowadzący na via ferrate Michielli Strobel., Dolomity
Trasa, jak to zawsze na początku bywa, prowadzi przez całkiem przyjemny lasek...
Znak prowadzący na via ferrate Michielli Strobel., Dolomity
W miarę szybko zwiększamy wysokość. Po drodze mijamy kilkuosobową grupę, która zmierza w tym samym kierunku. Ściana przy której zaczyna się ferrata jest już co raz bliżej.
Sćiana z via ferratą Michielli Strobel., Dolomity
Zakładamy sprzęt i zaczynamy wspinaczkę. Jedynie początek lekko postraszył, bowiem już po chwili żelazna lina się kończy i trasa biegnie bez ubezpieczeń. Od samego początku zaczynają się już całkiem ładne widoki. Rzeka która widać w oddali, będzie Naszym końcowym celem. Wszak kiedyś trzeba się wykąpać
Piękne widoki z via ferraty Michielli Strobel., Dolomity
Podchodzimy kawałeczek i ponownie zaczynają się ubezpieczenia i prawie pionowa wspinaczka...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Idziemy dalej, wąską ścieżka. Przez całą trasę, towarzyszy Nam w zasadzie dużo zieleni...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Teraz troszkę wspinaczki w górę...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Co chwilę na trasie pojawiają się odcinki, na których nie ma ubezpieczeń. Oczywiście nie są trudne, ale na tej ferracie właśnie taka przeplatanka występuje...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Po chwili wychodzimy na taki bardzo ładny punkt widokowy...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
Spoglądam w dół. Ładna przepaść jest w tym miejscu...
Wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel., Dolomity
To miejsce jest oczywiście tak piękne, że nie obejdzie się bez pamiątkowych zdjęć. Akurat w tym miejscu odpoczynek zrobiła sobie dwójka turystów(chłopak z dziewczyną), którzy również zmierzali w kierunku szczytu. Korzystając z okazji, poprosiliśmy ich o zrobienie Naszego jedynego wspólnego zdjęcia. Panie i Panowie, przed Wami złota piątka w komplecie i w całej okazałości
Piękny punkt widokowy na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Teraz czeka Nas pionowa wspinaczka w górę. Łukasz oczywiście już dawno na górze...
Piękna wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
My z kolei dopiero zaczynamy wspinaczkę.
Pionowa wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Pionowa wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
A taki ładny mieliśmy przed chwilą punkt widokowy...
Pionowa wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Wspinaczka po chwili się kończy. Teraz kawałeczek podejścia bez ubezpieczeń...
Pionowa wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Po chwili dochodzimy do bardzo przyjemnej półeczki. To ta, na której widzieliśmy z dołu Łukasza. Jest to kolejny ładny punkt widokowy...
Ładny punkt widokowy na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Ładny punkt widokowy na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Widać już ścianę (a na niej dwóch wspinaczy), z którą za chwilę będziemy musieli się zmierzyć....
Pionowa drabinka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Kontynuując wędrówkę zbliżamy się powoli do pionowej ściany. Tam czeka Nas wspinaczka pod drabince...
Pionowa drabinka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Po chwili drabinka się kończy...I zaczynamy klasyczną wspinaczkę...
Widokowa wspinaczka na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Tutaj znowu kończą się ubezpieczenia...I wychodzimy na zwykłą górską ścieżkę...Cały czas towarzyszą Nam takie ładne widoczki...
Piekne widoki na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Po chwili znajdujemy się przy tablicy pamiątkowej. Tutaj też na chwilkę przystajemy...
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Łyk wody i wspinamy się dalej...Szczyt co raz bliżej, to i uśmiechy co raz szersze...
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Tutaj kończy się ferrata Strobel, która zawędrowaliśmy na sam szczyt Punta Fiames. Znajdujemy się teraz na wysokości 2240 m n.p.m.
Piękne widoki na na via ferracie Michielli Strobel, Dolomity
Teraz czas na odpoczynek i delektowania się otaczającymi Nas z każdej strony pięknymi widokami....Pogoda jest naprawdę piękna, a słoneczko co raz mocniej przygrzewa. Tuż obok Nas, odpoczywa również para z Polski. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcia i niestety pora schodzić...
Na szczycie via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Na szczycie via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Zaczynamy schodzenie. Szlak prowadzi Nas wąską ścieżką...Skały przed Nami robią niesamowite wrażenie. Zdjęcia tego oczywiście nie oddają, ale na żywo wyglądają przepięknie...
Zejście z via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Zejście z via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Dochodzimy do miejsca w którym poprowadzona został żelazna lina. Cały sprzęt mamy już pochowany do plecaków, więc ostrożnie go przechodzimy. Ale tak szczerze mówiąc, to trzeba tutaj uważać, bo może to tak na zdjęciach nie widać, ale upadek w tym miejscu może być naprawdę bolesny...
Zejście z via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Zatrzymujemy się na chwilę i wyjmujemy mapę...Podejmujemy decyzję o lekkim skróceniu drogi i zbiegamy piargiem w dół...
Zejście z via ferraty Michielli Strobel, Dolomity
Jedynie Kamil troszkę bardziej ostrożnie schodził, podpierając się kijkami...Chwila odpoczynku. Cały czas towarzyszy Nam dość mocne słońce. Na szczęście las już co raz bliżej...Wchodzimy do lasu. W końcu trochę cienia...Lasek się kończy i do samochodu zostało Nam już naprawdę niewiele drogi...Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie i tutaj Nasza dzisiejsza wędrówka, a także i Nasz cały dolomity wyjazd niestety dobiega końca...
Piękne Dolomity i via ferraty Michielli Strobel
Dochodzimy do samochodu. Ściągamy plecaki, zakładamy sandały, bierzemy ręczniki i udajemy się nad rzekę. Od parkingu znajdującego się przy restauracji, to raptem jakieś 2-3 minuty drogi. Parę osób się tam opala. Przechodzimy kawałeczek dalej, ściągamy ubrania i próbujemy wejść do wprost lodowatej wody. Na początku się tylko ochlapujemy, ale później już cali się zanurzamy. Woda lodowata ! Za długo się nie da wytrzymać hehe.Ale po takiej kąpieli czujemy się jak nowo narodzeni. Przy samochodzie spędzamy jeszcze trochę czasu. Przepakowujemy się. Układamy wszystko na spokojnie w bagażniku i szykujemy się do drogi powrotnej. Czasowo się wyrobiliśmy. Jest chyba równa 15.Szukamy jeszcze jakiegoś supermarketu, żeby kupić wino, ale ten do którego podjechaliśmy akurat był zamknięty. Może coś jeszcze będzie po drodze.Chcieliśmy również zjeść przed drogą jakąś pizzę w restauracji, ale również nie było Nam dane. W tej przy której się zatrzymaliśmy, albo była jakaś impreza zamknięta, albo już zamykali, bo nic nie można było zamówić. Jedziemy dalej. W końcu przy drodze jest jakiś sklep typowo z winami. Tam też się zatrzymujemy i robimy zakupy. I tutaj w zasadzie robię ostatnie zdjęcie. Żegnajcie Dolomity.. :(.
Piękne Dolomity
Trasa powrotna praktycznie wygląda tak samo. W Austrii robimy sobie dłuższą przerwę. Stajemy na parkingu przy autostradzie i tam robimy sobie gorący posiłek. Tak żeby starczyło na całą drogę.Na początku ja prowadzę i po około 700 km oddaję kierownicę koledze. Oczywiście, również mógłbym jechać dalej, ale rano przecież ruszam w kolejną trasę. Wypada trochę odpocząć i może spróbować się zdrzemnąć. Siadam z tyłu, ale ponownie kiepsko mi to wychodzi. Będąc już na Słowacji musieliśmy minąć zjazd na przejście graniczne w Zwardoniu i w konsekwencji granice przekroczyliśmy w Cieszynie. Później wjechaliśmy na A4 i nią zajechaliśmy prosto do Krakowa. Cali, zdrowi i bez żadnych przygód po drodze.Była godzina 4:00 jak wypakowywaliśmy rzeczy z auta. Ja u siebie w domu byłem dokładnie o 4:30. I zanim napiszę co było dalej, to jeszcze chciałem w tym miejscu zrobić drobne podsumowanie Naszego wyjazdu w Dolomity.

A więc tak:

  • Ilość pokonanych kilometrów (nie uwzględniam tych przebytych pieszo na szlakach): 2102 km
  • Paliwo zużyte: 125,73 l
  • Średnie spalanie: 5,98 l / 100 km
  • Winiety:
  • Słowacja: 14 euro (miesięczna)
  • Austria: 8,30 euro (10 dni)
  • Na paliwo wydaliśmy w przeliczeniu na złotówki: 712, 41 zł
  • Na winiety: 94,10 zł
  • Łącznie daję Nam to kwotę: 806,51 zł
  • W przeliczeniu na osobę jest to kwota rzędu: 161,30 zł
Do tego dochodzą wydatki na jedzenie. Ale wszystko co tam jedliśmy było kupione w Polsce. Oprócz zakupów wina w ostatni dzień, przez cały wyjazd nie wydaliśmy tam ani złotówki (tudzież euro).Zakupy żywnościowe każdy sobie liczył mniej więcej indywidualnie, kupując to na co ma "dodatkowo" ochotę.Jeśli chodzi o mnie, to na zakupy wydałem około 100 zł. Część produktów, typu ryż, konserwa oczywiście wróciło do Krakowa. I tak podsumowując te wszystkie koszty, to jeśli chodzi o mnie, cały wyjazd w Dolomity kosztował mnie 261 zł 30 gr. Czyli można powiedzieć, że generalnie "za darmo" się tam pojechało. Bo takie pieniądze, to jest naprawdę nic, patrząc na odległość jaką trzeba pokonać z Krakowa do Cortiny d'Ampezzo. Oczywiście nie wliczam tutaj pieniędzy jakie przeznaczyłem na zakup sprzętu. Fakt fakt, nie ukrywam, cały sprzęt jaki sobie zakupiłem z myślą o tym wyjeździe sporo mnie kosztował. Ale uważam, że nie powinno się tego wliczać, bo to jest w zasadzie wydatek jednorazowy. Przy kolejnych wyjazd w Dolomity, takie zakupy sprzętowe już praktycznie odpadają, także kolejne wyjazdy suma sumarum, będą jeszcze tańsze. Zostawiając już koszty, chciałem jeszcze parę słów napisać odnośnie samych gór. Generalnie Dolomity wywarły nie tylko na mnie, ale na całej Naszej piątce ogromne wrażenie. Są to góry naprawdę piękne. Przechodzenie ferrat, które zostały tam poprowadzone dostarcza niespotykanych uczuć. Uczuć, których w Naszych Tatrach nie sposób doznać. Jest to zupełnie inne chodzenie, z duża większą frajdą i z dużo większą adrenaliną. Już wiemy na 100 %, że na pewno w przyszłym roku taki wyjazd powtórzymy. Być może nawet na dłużej, bo jednak 4 dni to za mało. Szczerze mówiąc myśleliśmy nawet, czy by nie pojechać jeszcze raz we wrześniu, ale raz, że z czasem było ciężko, dwa że prognozy pogody nie były jakieś zachęcające, a trzy, że już troszkę pieniążków brakowało.Ale nic straconego. Powrócimy tam już za rok !
Autor: Paweł Wachel (KEEN POLSKA)
Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2019
Podziel się tym artykułem z innymi
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • pinterest
Napisz komentarz
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel