Dokąd na trekking cz. 5

14.11.2019
Dokąd na trekking cz. 5

Andy są najdłuższym i prawdopodobnie najbardziej różnorodnym systemem górskim na świecie.

Swój początek biorą pośród bajecznych gór stołowych Wenezueli, by poprzez pokryte lodowcami, poszarpane granie peruwiańskich szczytów dotrzeć aż na południe Ziemi Ognistej. Tepuí, jak nazywane są olbrzymie góry stołowe wznoszące się nad wenezuelską sawanną, od lat pobudzają wyobraźnię podróżników z całego świata. To na szczycie jednej z nich pisarz Arthur Conan Doyle umiejscowił akcję przygodowej powieści Zaginiony świat. Roraima, bo o niej mowa, leży na pograniczu Brazylii, Gujany i Wenezueli, w której znajduje się 80% jej powierzchni, w obrębie Parku Narodowego Canaima. Ponad połowa fauny pokrywającej rozległy szczyt występuje tylko w tym miejscu. Na spowity nieraz gęstą mgłą wierzchołek prowadzi popularna trasa trekkingowa, której przebycie zajmuje pięć dni. Dni, które stanowią kwintesencję górskiej przygody, jakiej próżno szukać w innych zakątkach świata. Wyprawa wymaga jednak zdobycia wymaganych pozwoleń, a wejścia prowadzą certyfikowane agencje. Region Gran Sabana prócz Roraimy zdobią też inne, nie mniej zachwycające tepuí. Na szczególną uwagę zasługuje góra Auyán Tepuí, z której szczytu w niemal kilometrowym locie spadają wody najwyższego wodospadu świata – Salto Angel.
Ameryka Poludniowa to setki kilometrow pieknych szlakow trekkingowych
W Kolumbii warto zapuścić się na trekking w wyjątkowe góry Sierra Nevada de Santa Marta. Pasmo to, znajdujące się nieopodal wybrzeża Morza Karaibskiego, najwyższymi szczytami sięga imponującej wysokości znacznie przekraczającej 5000 m n.p.m. Nie mniej ciekawy jest fakt, iż góry te są całkowicie odizolowane od innych pasm Ameryki Południowej terenami nie wyższymi niż 200 m n.p.m. Część tego unikatowego miejsca objęta jest ochroną w ramach Parku Narodowego Sierra Nevada de Santa Marta. Tutaj też znajduje się pradawne miasto Ciudad Perdida, którego datę założenia szacuje się na 650 lat przed legendarnym inkaskim Machu Picchu. Odkryte niecałe 50 lat temu przez lokalnych rabusiów, nie było tajemnicą dla zamieszkujących te tereny przedstawicieli ludności Kogi i Arhuaco. Wędrując przez Sierra Nevada, na pewno spotkasz ich na swojej drodze, żyjących w sposób, który zdawać by się mogło nie zmienił się od setek lat. Wyprawę w tę część Andów lepiej zorganizuj z udziałem doświadczonego lokalnego przewodnika. Podobnie jak w innym przepięknym kolumbijskim paśmie górskim – Sierra Nevada del Cocuy – także tutaj swoje obozy w przeszłości zakładały oddziały partyzanckiej organizacji FARC. Aleja Wulkanów, jak nazywa się Wielką Dolinę Centralną w ekwadorskich Andach, to miejsce najeżone olbrzymimi wierzchołkami, których stożkowy kształt nieraz odzwierciedla wyobrażenie o wulkanach idealnych. Niektóre z nich jak Sangay czy Tungurahua regularnie wyrzucają z siebie olbrzymie pióropusze pyłu wulkanicznego. W 2015 roku po 40 latach względnego spokoju kilkoma wybuchami przypomniał o sobie bajeczny Cotopaxi. Teren wokół góry został zamknięty dla ruchu trekkingowego, co jest o tyle trudne do zaakceptowania, że mierzący 5897 m n.p.m. wulkan uchodzi wśród mniej lub bardziej doświadczonych trekkerów i wspinaczy z całego globu za kultowy. Innym popularnym wulkanem Ekwadoru jest najwyższa góra na ziemi – Chimborazo, mierząca 6267 m n.p.m. Najwyższa? No tak – pod warunkiem że pomiar dokonywany jest od środka planety. Ze względu na asymetryczny kształt kuli ziemskiej oraz niewielką odległość od równika to właśnie ekwadorski olbrzym, a nie Mount Everest, stanowi najwyższy wierzchołek na ziemi. Chimborazo, Cotopaxi oraz piękny wulkan Cayambe wymagają doświadczenia w poruszaniu się w terenie lodowcowym. Nie można też bagatelizować odpowiedniej aklimatyzacji do przebywania na dużych wysokościach. Możesz ją zdobyć na trekkingowych szczytach Pichincha czy Illiniza Norte. Niezbędne informacje zdobędziesz w agencjach górskich w Quito, Riobambie i Latacundze. Ze względu na obowiązujące w Ekwadorze przepisy wejście na szczyty Cotopaxi i Chimborazo możliwe jest tylko w towarzystwie lokalnych przewodników.
Przeprawa przez rzeke gdzie na trekkingu w Ameryce Poludniowej
Peru to trekkingowy raj. Kto choć raz zawita w Kordylierze Białej, będzie chciał tam wracać przy każdej nadarzającej się okazji. Pokryte lodowcami, ostre jak brzytwa granie to widok na poły surrealistyczny. No i ona, królowa gór – mierząca niespełna 6 tysięcy metrów Alpamayo – klejnot nazywany nieraz najpiękniejszą górą świata. Zorganizowanie trekkingu w Kordylierze Białej nie nastręcza żadnych trudności. Miasteczko Huaraz to prawdziwe zagłębie lokalnych agencji, które bez mrugnięcia okiem przygotują wszystko, zarówno na najpopularniejszej trasie Santa Cruz, jak i innych, równie wymagających. Trekking w tym paśmie wymaga znakomitej kondycji. Niejednokrotnie przyjdzie ci przekraczać przełęcze położone na wysokości 5000 m n.p.m. Wędrując przez Kordylierę Białą, będziesz podziwiać między innymi Huascarán – najwyższą górę Peru – czy znaną milionom ludzi na świecie górę Artesonraju, prawdopodobny pierwowzór szczytu w logotypie wytwórni filmowej Paramount Pictures. Ambitny trekking można zakończyć wspinaczką na któryś z prostych technicznie pięciotysięczników: Pisco, Urus lub Ishinca. Leżące nieopodal pasmo Cordillera Huayhuash zyskało międzynarodową sławę po publikacji Dotknięcia pustki Joe Simpsona. Książka, zekranizowana następnie jako Czekając na Joe, opowiada o wspinaczce na niezdobyty wcześniej szczyt Siulá Grande. To lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników wspinaczki górskiej! Najpopularniejsza trasa wokół Huayhuash zatacza dwunastodniową pętlę i jest naprawdę wymagająca. Oczywiście w Cordillera Huayhuash można także wędrować na krótszych odcinkach – całą logistykę mogą zorganizować agencje trekkingowe w Huaraz. Inca Trail to kultowy czterodniowy szlak prowadzący do jednego z prawdziwych cudów świata – Machu Picchu. Trasa wiedzie przez pasmo górskie Cordillera Vilcabamba, kamiennymi drogami wytyczonymi ponad 500 lat wcześniej przez Inków. W trakcie marszu mija się także inne ruiny, jednak to właśnie zapierające dech w piersiach Machu Picchu na zawsze zostaje w pamięci. Niestety trekking ten możliwy jest tylko w towarzystwie lokalnego przewodnika. Popularność tego szlaku jest tak duża, że o pozwolenie należy się starać z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Bardziej kameralny jest trekking, który prowadzi przez pozostałość innego miasta Inków – Choquequirao. Wędrówka rozpoczyna się nieopodal miasteczka Ollantaytambo, a po ośmiu intensywnych dniach doprowadza do legendarnego Machu Picchu. Cordillera Vilcabamba obfituje w wiele tras trekkingowych o różnym stopniu trudności, ale na szczególną uwagę zasługuje szlak w okolicach świętej góry Salcantay (lub Salkantay). Mierzący 6271 m n.p.m. olbrzym, okryty lodowcami o oślepiającej bieli, robi wrażenie nawet na tych, którzy niejeden trekking mają już za sobą. Wszystkie niezbędne formalności można zorganizować za pośrednictwem wielu agencji górskich znajdujących się w mieście Cusco. Na południe od Cusco leży pasmo Cordillera Vilcanota, a w nim potężny masyw Ausangate (6384 m n.p.m.). Obejście góry zajmuje około pięciu dni i wymaga odpowiedniego przygotowania. W Peru, podobnie jak w Ekwadorze, znajdują się potężne wulkany. Górujące nad miastem Arequipa szczyty Chachani (6057 m n.p.m.) i El Misti (5825 m n.p.m.) aż się proszą o to, by stanąć na ich wierzchołkach, niezbędna jest jednak odpowiednia aklimatyzacja. Arequipa stanowi też doskonałą bazą wyprawową dla trekkingów w jednych z najgłębszych kanionów na świecie – Colca i Cotahuasi.
Najlepiej zachowane miasto Inkow - Machu Picchu
Boliwia byłaby zapewne trekkingową mekką, gdyby nie słabo rozwinięta infrastruktura i niemal całkowity brak oznaczonych szlaków. Prawdziwym klejnotem w boliwijskiej koronie jest Cordillera Real, zwana, nomen omen, Kordylierą Królewską, z najwyższym szczytem Illimani górującym dumnie nad miastem La Paz. Wędrówki w okolicach takich szczytów jak Ancohuma, Illampu, Condoriri czy Huayna Potosi dostarczają wrażeń, które trudno porównać z czymkolwiek innym. Kto wie, czy nie są to najpiękniejsze góry na świecie. Na ostatni ze szczytów, mierzący 6088 m n.p.m., prowadzi droga wspinaczkowa, którą jest w stanie pokonać każdy trekker mający doświadczenie w poruszaniu się w terenie lodowcowym. Oczywiście wskazane jest skorzystanie z usług jednej z agencji działających w stolicy, które zorganizują wszystko – od przewodnika po muły. Wschód słońca, które światłem pokrywa morze pięcio- i sześciotysięczników, podziwiany ze szczytu Huayna Potosi potrafi już na stałe zmienić znaczenie słowa „niewiarygodny” – nawet u trekkerów, którzy mają za sobą wędrówki w Himalajach. Cordillera Real to jednak nie tylko szczyty pokryte zmniejszającymi się z roku na rok lodowcami. Popularny jest między innymi szlak Takesi, nazywany często Drogą Inków. Swój początek bierze w okolicach La Paz, by po trzech dniach marszu doprowadzić na pogranicze parnej i wilgotnej selwy w regionie nazywanym Yungas. Dużo mniejszą popularnością cieszy się pasmo Cordillera de Apolobamba, leżące na pograniczu boliwijsko-peruwiańskim. Jeśli zdecydujesz się na trekking w tym miejscu, pamiętaj, że musisz być samowystarczalny. Dodatkowo ze względu na słabą znajomość języka hiszpańskiego u zamieszkujących te góry ludzi Aymara i Keczua wskazane jest wędrowanie z doświadczonym przewodnikiem. Najpopularniejsza trasa wiedzie między maleńkimi wioskami –comunidades – na odcinku Lagunillas–Agua Blanca, jej przejście wymaga około pięciu dni. W okolicach najwyższej góry Boliwii – mierzącej 6520 m n.p.m. Sajama, która jest wygasłym wulkanem – znajduje się kilka innych przykuwających wzrok szczytów, między innymi Parinacota i Pomerape. Na próżno szukać tu wytyczonych szlaków trekkingowych, jednak wydeptane ścieżki są na tyle wyraźne, że orientacja w trakcie wędrówki nie powinna stanowić problemu. We wsi Sajama można też skorzystać z pomocy lokalnych przewodników. Dla miłośników wulkanów nie lada gratką będzie leżący na granicy boliwijskochilijskiej wygasły Licancábur mierzący 5930 m n.p.m. Wewnątrz krateru znajduje się jezioro, a widok, który roztacza się ze stoków góry na leżące u jej podnóża kolorowe zbiorniki wodne, zdaje się tak surrealistyczny, że aż nie chce się wierzyć, że jest prawdziwy. Chociaż Altiplano – jak nazywa się wysokogórski płaskowyż obejmujący zasięgiem andyjską część Boliwii – najlepiej przemierzać samochodem z napędem na cztery koła, to jednak przy odrobinie inwencji taką wyprawę można skutecznie połączyć z krótkimi trekkingami, w miejscach tak szczególnych jak największe solnisko świata – Salar de Uyuni.
Piekne gory Ameryki Poludniowej
Wyprawę na Licancábur najłatwiej zorganizować już po stronie chilijskiej, gdzie znajduje się wiele urzekających miejsc, takich jak Dolina Księżycowa (El Vale de la Luna) lub gejzery del Tatio. To jednak nie północ, ale południe tego kraju jest szczególnie warte uwagi trekkerów. W Patagonii znajduje się Park Narodowy Torres del Paine. Wielu trekkerów przyjeżdża w to miejsce tylko po to, by zobaczyć potężne skalne wieże – torres – rozżarzone światłem wschodzącego słońca. Jednak cały obszar parku narodowego stanowi niepowtarzalny krajobraz, na który składają się różnokolorowe jeziora, lodowce i strzeliste szczyty. W parku znajduje się kilka schronisk, w których noclegi najlepiej rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Sezon w Patagonii jest krótki, a liczba wędrowców z roku na rok coraz większa. Warunki panujące w górach są tutaj wyjątkowo nieprzewidywalne i wymagające – każdego dnia musisz liczyć się z paletą doznań – od huraganowego wiatru, przez intensywnie operujące słońce, po opady lodowatego deszczu lub śniegu. Dobrze oznaczony szlak ma dwa najpopularniejsze warianty – ośmiodniową pętlę lub pięciodniową trasę „W”, która nazwę zawdzięcza swojemu kształtowi na mapach. Trekkingi te bez większych trudności można zorganizować na własną rękę. Dla ceniących wygodę z pomocą przyjdą dziesiątki agencji działających w znajdującym się nieopodal Torres del Paine miasteczku Puerto Natales.
Piekne krajobrazy w Ameryce Poludniowej
W argentyńskiej części Patagonii leżą prawdziwe wspinaczkowe ikony – potężne granitowe wieże Cerro Torre i Fitz Roy. W okolicy znajduje się wiele dobrze oznakowanych szlaków trekkingowych. Cerro Torre nie imponuje może wysokością (mierzy 3102 m n.p.m.), jednak warunki atmosferyczne panujące w jego okolicy sprawiają, że uchodzi za jeden z najtrudniejszych do zdobycia szczytów na świecie. Góra była bohaterką filmu Krzyk kamienia w reżyserii Wernera Herzoga, gdzie została nazwana Złodziejką Palców. Najkrótszy i zarazem najpopularniejszy szlak trekkingowy wiedzie z niewielkiego miasteczka El Chaltén do kempingu zlokalizowanego przy jeziorze Torre. Kolejny dzień zajmuje wędrówka do kempingu Poincenot stanowiącego wygodną bazę do marszu pod Fitz Roya. Trzeci i ostatni dzień to powrót do El Chaltén, skąd – gdy tylko pogoda na to pozwoli – można dostrzec obie góry. Cały obszar objęty jest ochroną w ramach Parku Narodowego Los Glaciares. W jego skład wchodzi także potężny lodowiec Perito Moreno, będący częścią Południowego Lądolodu Patagońskiego, który stanowi jedną z największych światowych rezerw wody pitnej. Najwięcej agencji trekkingowych znajduje się w mieście El Calafate – stolicy argentyńskiej Patagonii. Trekking pod Cerro Torre i Fitz Roya warto połączyć z wędrówką przez chilijski park narodowy Torres del Paine. Krótkie, ale ciekawe trasy znajdują się też na Ziemi Ognistej, w obrębie Parku Narodowego Tierra del Fuego. Wytyczone ścieżki wyprowadzają na szczyty niektórych względnie łatwych gór – nie daj się jednak zwieść, tutejsze pasma niemal wyrastają z poziomu morza, co skutkuje dużymi przewyższeniami. Idealną bazę do wypraw na Ziemię Ognistą stanowi przyjemna Ushuaia, nazywana najdalej na południe położonym miastem świata. Aconcagua (6960 m n.p.m.) – najwyższa góra kontynentu, najwyższa góra świata poza Azją oraz najwyższa góra półkuli południowej – to marzenie wielu pasjonatów trekkingu. Choć ścieżka prowadząca na szczyt z bazy Plaza de Mulas nie przedstawia trudności technicznych, to jednak samo wejście na wierzchołek – z uwagi na wysokość, wiatr i panujące zimno – uchodzi za wymagający wyczyn. Alternatywą może być czterodniowa droga wiodąca do wspomnianego obozu. W trakcie marszu zdecydowanie warto podejść do punktu widokowego Plaza Francia, z którego roztacza się fantastyczny widok na olbrzymią południową ścianę Kamiennego Strażnika, jak – tłumacząc z języka Keczua – nazywa się górę. Wyprawa taka wymaga specjalnego pozwolenia, które można zdobyć w Mendozie – przyjaznym i wyluzowanym mieście, samym w sobie wartym odwiedzin. Północną część Argentyny stanowi płaskowyż Puna de Atacama będący największym skupiskiem sześciotysięczników w całych Andach. Na wiele z nich można wejść bez doświadczenia wspinaczkowego. Panujące tu warunki – brak wody, szlaków oraz zorganizowanego transportu sprawiają jednak, że wyprawę w tę część najdłuższego łańcucha górskiego na świecie lepiej zorganizować z udziałem lokalnych agencji i doświadczonych przewodników. Znajdziesz ich zarówno po stronie argentyńskiej, jak i chilijskiej, w Mendozie, Copiapó, San Pedro de Atacama oraz Salcie.
Fragment książki TREK autorstwa Mateusza Waligóry
Pokaż więcej wpisów z Listopad 2019
Podziel się tym artykułem z innymi
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • pinterest
Napisz komentarz
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel