Bali na Bali

08.10.2018
Bali na Bali

Od zawsze powtarzam, że wygodne buty to podstawa udanej podróży. Bo można mieć piękne widoki, wspaniałą pogodę i super towarzystwo, ale jeśli buty uciskają, a odciski nie dają się skupić na przyjemnościach, to niestety jest źle. Wiem, co mówię, bo moje stopy należą do wyjątkowo kapryśnych i niemal od dzieciństwa musiały przechodzić przez bolesny okres adaptacyjny z niemal każdymi butami… A to droga przez mękę.

Na szczęście odkąd zapoznałam moje stópki z marką Keen, jest zdecydowanie lepiej i zamiast na moich wrażliwych stopach, skupiam się na urokach podróży. Ostatnio miałam okazję testować sandały Bali Strap od Keena, które były moim wybawieniem w trakcie 1,5-miesięcznej podróży po Azji, w którą ruszyliśmy z Aten. I powiem Wam coś – te uniwersalne buty, łączące właściwości sandałów i obuwia trekkingowego, uratowały mnie na kilku etapach podróży.
Niezawodne sandały Keen Bali Strap

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA 1,5 MIESIĄCA w 7 KG ?

Jako, że podróżujemy duuuużo, a jednak jeździć nie da się za darmo (nie słuchajcie tych, którzy mówią inaczej!), wybieramy zazwyczaj opcje budżetowe. W Sylwestra 2017 ustrzeliliśmy okazję życia, a mianowicie kupiliśmy bilety z Aten do Singapuru i z Singapuru do Londynu za… 1000 pln za osobę. Ta promocja to był złoty strzał, ale jak zwykle diabeł tkwił w szczegółach. Otóż w cenie biletu mieliśmy jedynie bagaż podręczny, którego waga nie mogła przekraczać 7 kg. Dziewczyny, powiedzcie szczerze, czy niewielki plecak wystarczyłby Wam na spakowanie laptopa, kosmetyków, ubrań na upał i tych nieco cieplejszych (w końcu często w samolotach lub autobusach klima działa jak zamrażarka!) oraz butów? Nawet mnie, zaprawionej po 1,5-rocznej podróży dookoła świata z plecakiem taki limit wydawał się nieco nierealny, ale… udało się. Dużą zasługę miały tu właśnie sandały Bali Strap od Keena, które oprócz niezbędnych pod prysznicem japonek, były jedynymi butami, jakie zabrałam. Jako, że te sandały mają wzmocnioną część przednią i porządną podeszwę niemal jak w butach trekkingowych, a jednocześnie są lekkie i przewiewne, zastąpiły mi one i sandały i adidasy. A dodatkowa para butów to byłby kolejny kilogram (lub więcej), na który nie mogłabym już sobie pozwolić…
Uniwersalne sandały Keen Bali Strap

Z WIDOKIEM NA AKROPOL

Keen Bali Strap z widokiem na Akropol
Naszą przygodę rozpoczęliśmy od wizyty w Atenach, gdzie jeszcze nie mieliśmy okazji być. Zachłannie zwiedzaliśmy zabytki, a nasze spacery trwały od śniadania do późnego wieczoru. Dziennie chodziliśmy ok. 20 km i co ciekawe, moje stopy od razu zaprzyjaźniły się z nowymi butami. Naszym ulubionym wspomnieniem z ateńskiej wycieczki była wieczorna wspinaczka na wzgórze Likavitos, z którego rozlega się wspaniała panorama na miasto i piękny widok na sam Akropol. Droga na wzniesienie może nie jest szczególnie wymagająca, ale zdecydowanie warto wybrać na nią wygodne obuwie i nie dać się pokusie założenia japonek ;)
Akropol i Keen Bali Strap

WIELKI TAJSKI ŚMIGUS DYNGUS

Śmigus dyngus i wodoodporne sandały Keen
Choć bilety z Aten kupiliśmy do Singapuru, to pierwszym pełnoprawnym przystankiem w naszej azjatyckiej podróży był Bangkok. Zdecydowaliśmy po raz kolejny wrócić do stolicy Tajlandii z kilku powodów (taaak, dla jedzenia także!:) ), ale głównym motywem wizyty w tym konkretnym czasie był buddyjski nowy rok, zwany Songkranem, celebrowany w Bangkoku ze szczególną pompą (to słowo zdecydowania najlepiej oddaje charakter tej imprezy!).
Polewanie wodą w świątyni
Buddyści wierzą w oczyszczającą i uzdrawiającą moc wody i z nowym rokiem, który wypada na przełomie pory suchej i deszczowej, polewają się wodą. W świątyniach sprawa przybiera bardzo kulturalny obrót – mnisi delikatnie polewają głowy wiernych, modląc się o powodzenie dla nich, wierni z kolei zraszają statuetki Buddy, prosząc o łaski. Na ulicach Bangkoku trwa jednak istne szaleństwo – w ruch idą węże, wiadra, kubki i pistolety na wodę. Słowem – trwa wielka wodna bitwa, w której im zimniejsza woda i silniejsze zaskoczenie zaatakowanego, tym więcej zabawy dla napastnika. Do turystycznego centrum Bangkoku zlokalizowanego wokół ulicy Khao San ściągają tłumy młodych Tajów oraz turyści spragnieni zabawy i orzeźwienia.
Centrum Bangkoku
Ulice spływają wodą, ale ten tłum wiąże się też z niebezpieczeństwem. Jako, że jest bardzo gęsto, a trunki alkoholowe są powszechne, nietrudno zostać zdeptanym lub wdepnąć w stłuczoną butelkę po piwie. I tu po raz kolejny buty Bali Strap od Keena uratowały mi stopy. Myślę, że ta radosna impreza, w której braliśmy udział całe dwa dni, skończyłaby się dla mnie inaczej, gdybym wybrała się tam w japonkach. Gdybym z kolei poszła na nią w pełnych butach sportowych, proces suszenia ich po wodnych szaleństwach, doprowadziłby mnie do wściekłości…
Radosna impreza w Bangkoku

AKTYWNIE W TROPIKACH

Keen Bali Strap aktywnie w tropikach
Jako, że nie jesteśmy wielkimi fanami plażowania jako takiego, na wyspach staramy się zawsze wynaleźć jakieś ciekawe atrakcje, które wykraczają poza smażenie się na słońcu z drinkiem w dłoni. Na tajskie wyspy, a konkretnie Koh Tao i Koh Phangan zagnała nas ciekawość – nie mieliśmy jeszcze okazji gościć w części Tajlandii od strony Zatoki Tajlandzkiej. Wyspy okazały się faktycznie ciekawe – oprócz plaż, na których poza wieczornym podziwianiem zachodów słońca nie przebywaliśmy wcale, udało nam się całkiem fajnie posnurkować, pojeździć motorkiem oraz… połazić. Najpiękniejszym miejscem, jakie mieliśmy okazję podziwiać było wzgórze na wysepce Koh Nang Yuan na którą dotarliśmy podczas jednodniowego rejsu w okolicach Koh Tao. Ze wzniesienia rozlegał się niesamowity widok, który przyćmił wiele innych panoram, jakie mieliśmy okazję widzieć w życiu. Niestety droga na punkt widokowy była wymagająca, prowadziła bowiem stromą, krętą ścieżką, a na samym końcu była zwieńczona wielkimi głazami, na które trzeba się było wdrapać. Tam też rozgrywały się prawdziwe dramaty – ruszający na jednodniową wycieczkę na statku turyści nie byli dostatecznie przygotowani i zabierali ze sobą tylko japonki. Po drodze widzieliśmy przynajmniej kilka flip-flopów, które ewidentnie poległy w starciu z trudnymi warunkami. Nie zazdroszczę tym, którzy mimo utraty obuwia postanowili wspiąć się na punkt widokowy – skały były nagrzane do granic możliwości, co mogło doprowadzić do poparzeń stóp. Moje Keeny Bali pozwoliły mi jednak: 1) wygodnie wdrapać się ścieżką i na głazy 2) nie umrzeć z gorąca w tajlandzkim ukropie.
Tajska wyspa i sandały Keen Bali Strap

BALI NA BALI

Na Bali wróciliśmy, ponieważ absolutnie pokochaliśmy tę wyspę. Tak, wiemy, że jest pełna turystów, zatłoczona i zanieczyszczona. Wiem też jednak, że na Bali wciąż można znaleźć prawdziwe skarby, bez hord obcokrajowców i zgiełku – trzeba jednak udać się do tych sekretnych miejsc samodzielnie, bez zorganizowanej wycieczki. Można wynająć samochód z kierowcą, co nie jest specjalnie dużym wydatkiem, ale można też postawić na przygodę. A nasza zasada mówi – jak można, to trzeba! ;) Naszym ulubionym środkiem transportu na Bali jest skuter – zwinny, tani i zapewnia całą gamę przeżyć – od tych cudownych (wiatr we włosach i poczucie wolności), po te mniej przyjemne (zepsute hamulce, łapane gumy i spektakularne wywrotki). Jeżdżąc na skuterze można iść za przykładem Azjatów i podróżować w klapkach albo postawić na bardziej solidną opcję, czyli buty z porządną podeszwą, która może przydać się np. podczas awaryjnego hamowania nogami (testowaliśmy to!), i też takie, których pęd powietrza nie zdmuchnie z nóg i które jednocześnie zapewnią optymalny komfort termiczny w tropikach. No i znów moje sandało-treksy Bali zdały egzamin na piątkę – tym razem na Bali :)
Wycieczka skuterem dookoła wyspy w sandałach Keen

PIESZO PO WIELKICH MIASTACH

Pieszo po wielkich miastach w sandałach Keen
Choć zazwyczaj dzikie ostępy wydają się bardziej wymagające jeśli chodzi o długie wędrówki, to jednak i duże miasta mogą stanowić niebezpieczne trasy dla piechurów. Szczególnie azjatyckie giganty, takie jak Kuala Lumpur, Singapur czy Bangkok, mogą okazać się nieprzewidywalne – z jednej strony spodziewamy się gładkich chodników i lśniących czystością ogromnych, futurystycznych centrów handlowych rodem z Jetsonów, ale jeśli tylko wyjdziemy poza lepsze dzielnice w poszukiwaniu odrobiny autentyczności, natkniemy się na ultra wysokie krawężniki, wątpliwej jakości chodniki z wielkimi dziurami, grasujące gdzieniegdzie szczury oraz karaluchy wielkości kciuka dorosłego mężczyzny. Na domiar złego rzadkością nie są tropikalne ulewy, które cały ten dobrostan (śmieci, szczury, karaluchy!) porywają wartkim strumieniem. Jak to pogodzić z ogromną wilgotnością i żarem lejącym się z nieba? Osobiście nie wyobrażam sobie hasania po Kuala Lumpur czy Singapurze w sportowych butach i skarpetkach (odparzone stopy za 3, 2, 1… ), ani w japonkach (straciłabym je po pół dnia w tej istnej miejskiej dżungli). W dużych miastach Azji najlepiej sprawdzają się wygodne sandały, które jednak nie zapewniają ochrony na palce, a ta przydaje się nad wyraz często. I tu do akcji wkracza bohater tego wpisu – bohaterski sandał Keena o pseudonimie Bali ;),
Keen Bali Strap niezawodne sandały w podróży
Gwoli podsumowania – dziewczyny, jeśli szukacie wygodnych, trwałych, a jednocześnie lekkich i przewiewnych butów o trekkingowym zacięciu, weźcie pod uwagę model Bali od Keena lub inne z serii butów, które łączą zalety sandałów z właściwościami terenowymi. Do Waszej dyspozycji jest kilka modeli z oferty Keena, m.in. Evofit, Whisper, Venice, czy Clearwater. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam każdy z nich, choć testowałam tylko jeden model. Keen po prostu produkuje jedne z lepszych butów outdoorowych na świecie, dlatego możecie być spokojne o ich jakość – z pewnością posłużą Wam przez wiele sezonów.
Test sandałów Keen Bali Strap
Autor: Marta Kapica (Let's Get Lost)
Pokaż więcej wpisów z Październik 2018
Podziel się tym artykułem z innymi
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • pinterest
Napisz komentarz
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel